Za nami kolejny sparing ze starszą grupą zawodników klasy sportowej z Płocka w białodunajeckiej hali.
Tym razem nie sprawdziło się powiedzenie, że „co nagle, to po diable”. W odpowiedzi na bardzo szybką propozycję rozegrania sparingu przez trenera z Płocka podjęliśmy rękawicę. Po wielu perturbacjach i wersjach organizacyjnych dotyczących miejsca i godzin ostatecznie chłopaki zostali dowiezieni przez rodziców oraz odebrani po sparingu, za co dziękuję. Skoro transport był zapewniony zawodnikom z Szaflar pozostało tylko grać.
Zgodnie z przewidywaniami przeciwnicy fizycznie prezentowali się lepiej niż ich młodsi koledzy, z którymi graliśmy w Szaflarach. Dla nas nie stanowiło to większego problemu. Ważne, że walczyliśmy z dużą determinacją w efekcie czego, jak w takich sytuacjach bywa, musi coś wychodzić. Przeciwnicy mieli swoje atuty, ale my też mieliśmy swoje. ![]()
Warto było grać. Zdobyliśmy kolejne doświadczenie oraz doceniliśmy walory naszej hali w postaci lepszej jakości nawierzchni i pełnych wymiarów.
Ważne też, że atmosfera była bardzo sympatyczna, a umiejętność jej tworzenia też jest chłopakom bardzo potrzebna. ![]()
![]()
Tradycyjnie nikt w takich grach nie liczył bramek, ale jak sądzę, każdy z naszych zawodników swoje najlepsze zagranie zapamięta na długo i będzie je powielał. ![]()
![]()
Tekst: trener Kazimierz Dygoń